- I co wynosisz się do Dublina, dziwko?- zapytała moja współlokatorka Wera.- I co powiesz tej grupie idiotów z wiejskim akcentem? "Hi my name is Melanie and I'm the the biggest bitch in this world"?
Zapięłam moją ledwo co zapełnioną walizkę.
- Po prostu mi zazdrościsz.- powiedziałam ale zaraz pożałowałam bo dziewczyna podeszła do mnie i wymierzyła mi siarczysty policzek.
- Wcale nie.- syknęła.- Cieszę się wręcz, że się stąd wynosisz. Bo w końcu będę miała na własność sypialnię.
Chwyciłam do ręki moją MP3. Prezent na gwiazdkę od fundacji "Świąteczna Paczka" i wyszłam z tego obskurnego pokoju, w którym mieszkałam przez ostatnie 17 lat. Przeszłam długim korytarzem pełnym drzwi do klas i pokoi sypialnych i stanęłam pod pokojem dyrektorki. Zapukałam.
- Proszę.- zawołała kobieta.
Weszłam do środka.
- Przyszłam się pożegnać.- oznajmiłam.
Dyrektorka podeszła do mnie i przytuliła.
- Znajdź tam nowy dom albo swoją rodzinę.- szepnęła w moje włosy.
Odsunęłam się od niej i wyszłam na korytarz a potem z budynku. Byłam tak blisko wolności.
- Zbliżamy się do lądowania proszę zapiąć pasy.- powiedział skrzeczący głos w głośniku.
Posłusznie wykonałam jego polecenie. Jeszcze chwilę podchodziliśmy do lądowania a potem poła samolotu uderzyły o beton pasa startowego. Razem z innymi wyszłam z samolotu a potem po walizkę. Kiedy już miałam mój bagaż przeszłam do wielkiego holu i zaczęłam się rozglądać z kimś z kartką z napisem "Melanie X". W końcu go zobaczyłam i podeszłam do niego.
- Dzień dobry.- przywitałam się.
- Melanie?- zapytał.
- Tak.- odpowiedziałam.- Miło mi pana poznać.
- Mi też. Nazywam się Peter Collins.- uśmiechnął się do mnie.- To co idziemy?
- Tak. Oczywiście.
Mężczyzna chwycił mój bagaż i ruszyliśmy w stronę parkingu. Przez chwilę kluczyliśmy pomiędzy pojazdami lecz w końcu dotarliśmy do minivana z napisem "Dom Dziecka Happy Days w Dublinie". Wsiedliśmy do środka i ruszyliśmy w stronę mojego nowego domu.
Po jakiś 15 minutach jazdy zatrzymaliśmy się przed dużym ceglanym budynkiem. Peter pomógł mi wysiąść z pojazdu i podał mi moją walizkę.
- To co? Zapraszam.- powiedział i ruszyliśmy do domu.
Tak bez problemu mogę nazwać to miejsce domem. Po pierwsze dlatego, że pochodzę z Wielkiej Brytanii i teraz otaczają mnie ludzie mówiący moim ojczystym językiem. A po drugie dlatego, że nareszcie jest taka możliwość, że znajdę moją rodzinę.
Dni mijały. Zaprzyjaźniłam się z moją współlokatorką Jesicą a większość innych mieszkańców tej placówki mnie toleruje. Czasem nawet się zastanawiałam czy ten ledwo miesiąc, który tu spędziłam nie był lepszy od pozostałych ponad 17 lat mojego życia. Dzisiaj na przerwie rozmawiałyśmy z Jess o naszych historiach.
- Mel mówiłaś coś o bracie? Wiesz kim on jest?- zapytała mnie przyjaciółka.
- Nie.- uśmiechnęłam się smutno.- Mam tylko jego zdjęcie.
- To i tak masz dobrze. Ja zostałam oddana do okna życia, czyli moi rodzice mnie nie chcieli.
- Na pewno cię chcieli. Ja jestem z UK a oddali mnie do Polski. Pewnie po to żebym ich nie znalazła.
- W takim wypadku nie daliby ci zdjęcia brata.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam do niej. W tedy do sali wszedł Peter.
- Melanie pewna rodzina chciałaby cię poznać.- oznajmił.
Two boys. Two stories. One Girl
Historia dziewczyny, która kochała dwóch chłopaków i nie wiedziała, którego wybrać.
niedziela, 6 kwietnia 2014
czwartek, 3 kwietnia 2014
1. Nowy dom
- Rita, która godzina?- zapytałam.
Moja przyjaciółka wyciągnęła z kieszeni komórkę i spojrzała na zegarek.
- Nie martw się nie spóźnisz się na obchód. Jest dopiero 20:30.- uśmiechnęła się do mnie dziewczyna.
- Co!? Muszę lecieć inaczej w ogóle nie pozwolą mi ciebie odwiedzać!- zeskoczyłam z konia i w biegu zaczęłam ściągać toczek.- Pa pa Ri!- krzyknęłaś i zaczęłaś biec w stronę okna twojego pokoju.
Wskoczyłaś do sypialni i zaczęłaś się przebierać w piżamę. Po chwili padłaś na łóżko. Obok ciebie smacznie spała jedna z tych okropnych suk: Wera.
Pewnie się zastanawiacie dlaczego są jakieś cholerne obchody i mieszkam z kimś kogo nienawidzę. Więc od razu odpowiadam na to pytanie. Mieszkam w domu dziecka. Moi rodzice oddali mnie tu gdy miałam 9 miesięcy. Jedyne czego jestem pewna to to, że z pochodzenia jestem Brytyjką. Nie wiem czemu oddali mnie do domu dziecka w Polsce tak samo jak nie wiem jak mam na nazwisko. Jedyne co pozostało mi z mojej rodziny to połowa zdjęcia mojego brata kiedy miał mniej niż rok. Jego włosy są obcięte na tzw. garnek, słodko się uśmiecha i ma na sobie jeansową koszulę.
Do pokoju weszła moja wychowawczyni.
- Panno Melanie. Dlaczego jeszcze nie śpisz?- zapytała starsza kobieta.- Z tego co pamiętam jutro twoja klasa ma ostatni test z matematyki.
- Tak rzeczywiście.- To, że ten test był ostatni bardzo cię cieszyło bo już od 2 lat odliczałaś dni do czasu kiedy będziesz wolna. Urodziny masz w październiku a teraz jest maj. Jeszcze tylko 142 dni.- Już idę spać. Dobranoc.
- Dobranoc.
Wychowawczyni wyszła z pokoju a ja zwinęłam się w kulkę w rogu łóżka. Westchnęłaś cichutko i zasnęłaś.
Następnego dnia po obiedzie poszłam do swojej sypialni porysować. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę!- zawołałam.
Do mojej sypialni weszła wychowawczyni.
- Dzień dobry.- przywitałam się.
- Dzień dobry panno Melanie.- kobieta odpowiedziała na moje przywitanie.- Możemy porozmawiać?
- Tak oczywiście.
- To zapraszam do mojego gabinetu.
Szłam za nią przez korytarz a ona posyłała srogie spojrzenia wszystkim dzieciakom, które nie powiedziały jej "dzień dobry". W końcu doszłyśmy do jej gabinetu.
- Usiądź.- powiedziała.
Usiadłam na niewygodnym krześle.
- Mam dla ciebie pewną propozycję.- zaczęła.- Z powodu nadmiaru dzieci kilkoro z was: starszych musi wyjechać. Dostaliśmy propozycje z różnych domów dziecka w Polsce i za granicą. Postanowiliśmy, że jedną z tych osób będziesz ty. I wyjedziesz do swojej ojczyzny.
- Naprawdę?
- Tak.
- Boże dziękuję pani.
- Proszę. Masz do wyboru domy dziecka w Londynie, Cambridge i Dublinie. Do jutra możesz się zdecydować.
Moja przyjaciółka wyciągnęła z kieszeni komórkę i spojrzała na zegarek.
- Nie martw się nie spóźnisz się na obchód. Jest dopiero 20:30.- uśmiechnęła się do mnie dziewczyna.
- Co!? Muszę lecieć inaczej w ogóle nie pozwolą mi ciebie odwiedzać!- zeskoczyłam z konia i w biegu zaczęłam ściągać toczek.- Pa pa Ri!- krzyknęłaś i zaczęłaś biec w stronę okna twojego pokoju.
Wskoczyłaś do sypialni i zaczęłaś się przebierać w piżamę. Po chwili padłaś na łóżko. Obok ciebie smacznie spała jedna z tych okropnych suk: Wera.
Pewnie się zastanawiacie dlaczego są jakieś cholerne obchody i mieszkam z kimś kogo nienawidzę. Więc od razu odpowiadam na to pytanie. Mieszkam w domu dziecka. Moi rodzice oddali mnie tu gdy miałam 9 miesięcy. Jedyne czego jestem pewna to to, że z pochodzenia jestem Brytyjką. Nie wiem czemu oddali mnie do domu dziecka w Polsce tak samo jak nie wiem jak mam na nazwisko. Jedyne co pozostało mi z mojej rodziny to połowa zdjęcia mojego brata kiedy miał mniej niż rok. Jego włosy są obcięte na tzw. garnek, słodko się uśmiecha i ma na sobie jeansową koszulę.
Do pokoju weszła moja wychowawczyni.
- Panno Melanie. Dlaczego jeszcze nie śpisz?- zapytała starsza kobieta.- Z tego co pamiętam jutro twoja klasa ma ostatni test z matematyki.
- Tak rzeczywiście.- To, że ten test był ostatni bardzo cię cieszyło bo już od 2 lat odliczałaś dni do czasu kiedy będziesz wolna. Urodziny masz w październiku a teraz jest maj. Jeszcze tylko 142 dni.- Już idę spać. Dobranoc.
- Dobranoc.
Wychowawczyni wyszła z pokoju a ja zwinęłam się w kulkę w rogu łóżka. Westchnęłaś cichutko i zasnęłaś.
Następnego dnia po obiedzie poszłam do swojej sypialni porysować. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę!- zawołałam.
Do mojej sypialni weszła wychowawczyni.
- Dzień dobry.- przywitałam się.
- Dzień dobry panno Melanie.- kobieta odpowiedziała na moje przywitanie.- Możemy porozmawiać?
- Tak oczywiście.
- To zapraszam do mojego gabinetu.
Szłam za nią przez korytarz a ona posyłała srogie spojrzenia wszystkim dzieciakom, które nie powiedziały jej "dzień dobry". W końcu doszłyśmy do jej gabinetu.
- Usiądź.- powiedziała.
Usiadłam na niewygodnym krześle.
- Mam dla ciebie pewną propozycję.- zaczęła.- Z powodu nadmiaru dzieci kilkoro z was: starszych musi wyjechać. Dostaliśmy propozycje z różnych domów dziecka w Polsce i za granicą. Postanowiliśmy, że jedną z tych osób będziesz ty. I wyjedziesz do swojej ojczyzny.
- Naprawdę?
- Tak.
- Boże dziękuję pani.
- Proszę. Masz do wyboru domy dziecka w Londynie, Cambridge i Dublinie. Do jutra możesz się zdecydować.
wtorek, 1 kwietnia 2014
Let's do that!
Hej!
Możliwe, że większość z was już mnie zna ale i tak przedstawię się jeszcze raz. Jestem Alexandra mam 13 lat a to jest już mój trzeci blog. Piszę imaginy
http://love-food-like-niall.blogspot.com/
na które serdecznie zapraszam.
Miłego czytania!
Możliwe, że większość z was już mnie zna ale i tak przedstawię się jeszcze raz. Jestem Alexandra mam 13 lat a to jest już mój trzeci blog. Piszę imaginy
http://love-food-like-niall.blogspot.com/
na które serdecznie zapraszam.
Miłego czytania!
Subskrybuj:
Posty (Atom)